50 ulubionych metalowych albumów z 2017 // Piotr

50. Moonspell – „1755”

Wpadłem w pułapkę i chociaż nie lubię Moonspell i super chórków i klawiszy, to za każdym razem jak włączę sobie tę płytę to wyobrażam sobie ostatnich „Piratów z Karaibów” i że za mikrofonem stoi Salazar i między zwrotkami zamiast refrenów powtarza „YAG SBARRO? YAG SBARROOOO, YAG DESBARRO!” i fajnie jest wtedy xD

Posłuchaj TUTAJ.

 

49. Varmia – „Z Mar Twych”

Blackowy debiut roku, jak reklamuje tę płytę wytwórnia? W żadnym razie. Ciekawa płyta i pomysł na granie? Bez dwóch zdań.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

48. Arkhon Infaustus – „Passing the Nekromanteion”

Nie jest to płyta AI na którą zasługujemy, ale taka, której potrzebujemy.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

47. Lo-Ruhamah – „Anoiting”

Niestety, nie każdy zespół to Gorguts, któremu wieloletnie przerwy wychodzą na dobre. „Anoiting” to piękna, monolityczna, uduchowiona płyta – czegoś w niej mi jednak brakuje.

Posłuchaj TUTAJ.

 

46. Iperyt – „Patchwork Gehinnon”

Nie wiem, czy muzyka musi boleć, ale panowie z Iperyt najwyraźniej uważają, że tak. I bardzo dobrze im wychodzi wdrażanie tych przekonań w życie. Tylko rzeczywiście, miejscami jest zbyt patchworkowo.

Posłuchaj TUTAJ.

 

45. Pig’s Blood – „Pig’s Blood”

Dlaczego death metalowcy robiący dobre albumy tak bardzo nienawidzą świnek?

Dowiedz się TUTAJ.

 

 

44. All Pigs Must Die –  „Hostage Animal”

Zresztą nie tylko oni, hardkorowcy chyba też…

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

43. Sorcerer – „The Crowning of the Fire King”

Nagrać tribute Candlemass lepszy niż ostatnie płyty Candlemass? Trudne, ale jak udowadnia Sorcerer, możliwe.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

42. Fen – „Winter”

„Atmosferyczny” black nie do końca pasuje – trafniejszym przymiotnikiem byłby „pejzażowy”.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

41. Spectral Voice – Visions of Psychic Dismemberment

Porykiwania z krypty, obskurne brzmienie jak ze studni i death metal z plam dźwięku. Podobał wam się w zeszłym roku Chthe’ilist albo Blood Incantation? Pokochacie też Spectral Voice.

Posłuchaj TUTAJ.

 

40. Wolves in the Throne Room – „Thrice Woven”

Równie pejzażową płytę co Fen, przygotowali słyncy z takiego grania Wilcy w Sali Tronowej. Pejzażową i bardzo ładną.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

39. Minetaur – „Gravel Pit”

Najbrzydszy stoner czy najbardziej taneczny death metal? Ale po co mam wybierać?

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

38. URN – „The Burning”

Black thrash – jaki jest, każdy widzi. Nie każdy jest jednak tak bezwstydnie bezczelny i chwytliwy jak ten grany przez Finów.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

37. Viscera/// – „Release Yourself Through Desperate Rituals”

Za pierwszym razem od tej płyty się odbiłem. Za drugim i trzecim też. Tym razem do „czterech razy sztuka”.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

36. Stworz – „Wołosożary”

Tak się robi pogański black. Po prostu.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

35. The Great Old Ones – „EOD: A Tale of Dark Legacy”

Lovecraft? Jest. Przedwieczni? Są. Świetne riffy i gęsty klimat? Obecne.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

34. Emptiness – „Not For Music”

Jak nie dla muzyki to po co? Ja nie wiem. Ale na taki „produkt uboczny” jestem w stanie przystać. Bardzo ciekawy miks gatunkowy, który można opisać jednym słowem – „mrok”.

Posłuchaj TUTAJ.

 

33. Mutoid Man – „War Moans”

Mutoid Man nie są może najsławniejszym zespołem rockowym na świecie, ale jak nikt kumają, o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego nie wyżej? Nie kliknęło mi do końca z tym albumem i tyle, nie wiem czemu. Z drugiej strony – „Bleeder” też nie pokochałem od pierwszego wejrzenia, ale teraz nasz związek jest stabilny i pełen pasji.

Posłuchaj TUTAJ.

 

32. White Ward – „Futility Report”

„Szalony! Szalony! Mówili mi, że jestem szalony, ale ja im jeszcze pokażę!” – a może po protu zbyt długo słuchałeś tej płyty?

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

31. Immolation – „Atonement”

Immolation nagrali bardzo dobry album Immolation…

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

30. Incantation – „Profane Nexus”

…a Incantation bardzo dobry album Incantation. Tylko tyle i aż tyle.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

29. Cannibal Corpse – „Red Before Black”

Podobnie zresztą jak Cannibal Corpse xD

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

28. Amenra – „Mass VI”

Umówmy się, post metal mógł być czymś świeżym 10 lat temu. Nie szkodzi. Amenra wciąż po mistrzowsku budują swoimi ciężkimi riffami dźwiękowe katedry, pełne smutku, rozpaczy i reverbu. Bonusowe punkty dostają za najsmutniejszego łabędzia na świecie.

Posłuchaj TUTAJ.

 

27. Thaw – „Grains”

Jak masz sprzęt, żeby tego słuchać tak, że ci zerwie mordę i połamie kości, to POSŁUCHAJ. Jak nie, to z płyty bez sensu i przejdź się na koncert.

 

 

 

26. Ruins of Beverast – „Exuvia”

Magiczny, rytualny black metal RoB potrafi zaczarować i wprawić w zdumienie. Nie jest to jednak magia grymuarów i kreślonych pieczołowicie pentagramów, a coś znacznie bardziej pierwotnego, nieokiełznanego i tajemniczego. „Exuvia” znalazłaby się na tej liście wyżej, znacznie wyżej, gdybym nie miał nieszczęścia widzieć RoB na żywo.

Posłuchaj TUTAJ.

25. Licho – „Podnoszenie Czarów”

Chyba najbardziej dojrzały i zarazem przystępny materiał Licha – poprzednie robiły na mnie wrażenie mocno pretensjonalnego, artystowskiego podejścia do black metalu. Tutaj wciąż jest „dziwnie”, ale jakby bliżej esencji. Pytanie, czy ta przyswajalność nie została uzyskana kosztem oryginalności.

Posłuchaj TUTAJ.

 

24. Jarun – „Sporysz”

Nigdy nie spodziewałbym się, że Jarun trafi do rostera Arachnophobia Records. Jasne, niby wytwórnia ta miała przygody z folkiem i pogańskością, nie stroniła też od poszukującego grania, a black to dla Wszechpotężnej chleb powszedni – ale jakoś Jarun ze swoją muzyką pośród innych wydawnictw Arachno wydawał się być niczym smukły, idealnie naostrzony i lśniący rapier o pięknie zdobionej rękojeści, który umiejscowiony został na stojaku pośród poszczerbionych, acz ostrych toporów, mieczy ciężkich jak sztachety i morgenszternów nie do końca odczyszczonych z zaschniętej krwi i resztek mózgu. Nowa płyta nie za bardzo ten stan rzeczy zmienia – przypomina jednak, że ten piękny, wykuty z finezją i wypolerowany rapier, jest też zabójczą bronią.

Posłuchaj TUTAJ.

23. Diuna – „The Very Best of Golden Hits”

Tej, zostaw ten Badabong, po co Ci on? Weedo-spejso-dope’o-witcho-mamuty też możesz już wyrzucić. Patrz, to Diuna, nowy najlepszy polski zespół stonerowy!

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

22. Anima Damnata – „Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast”

NIKCZEMNE NASIONO ROŚNIE AŻEBY ZWIASTOWAĆ SUPREMACJĘ BESTII, ROZUMIESZ, DO KURWY NĘDZY?! TO METAL ŚMIERCI, KTÓRY NIE BIERZE JEŃCÓW! I W DODATKU MA DUŻO LEPSZĄ PRODUKCJĘ NIŻ ROZCZAROWUJĄCO PŁASKIE AZARATH, KTÓRE MIAŁO FAJNE KAWAŁKI, KTÓRE ZOSTAŁY ZARŻNIĘTE W STUDIU >:(

Posłuchaj TUTAJ.

21. Full of Hell – „Trumpeting Ecstasy”

Celebracja nieludzkiego hałasu, przy tym nie tak wydumana jak wspólne wydawnictwo FoH z The Body.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

22. Satyricon – „Deep Calleth Upon Deep”

Najnowsza płyta Satyricon brzmi trochę jakby zespół stał w rozkroku między „Rebel Extravaganza” i „Volcano” a późniejszym okresem swojej twórczości. Przez teatralne i wystudiowane podejście Satyricon do własnej muzyki, które widziałem w kilku poprzednich płytach, przebijają się wreszcie szczere emocje i samoświadomość. Poza tym, mówcie co chcecie, ta płyta ma po prostu świetne piosenki. I brzmienie – surowe, ale bogate w detale, na swój sposób w tej całej surowości niezwykle wycyzelowane.

Posłuchaj TUTAJ.

21. In Twilight’s Embrace – „Vanitas”

ITE po raz kolejny przepoczwarza się, zmienia styl, poszukuje. Robi to jednak stopniowo, bez rewolucji, z wyczuciem. „Vanitas” to wręcz zaskakująco przystępne podejście do blacku – melodie i polot kompozycji sprawiają, że płyta przelatuje błyskawicznie przez nasz odtwarzacz i nie męczy. Jedyny mankament – równie łatwo wpada w ucho, jak z niego wypada. Ale czy czasem sam proces nie jest ważniejszy niż skutki?

Posłuchaj TUTAJ.

20. Aosoth – „V: The Inside Scriptures”

Te złośliwe, wyszczerzone, wredne szkielety z okładek Aosoth są dla mnie kurwa najlepsze xD W muzyce Francuzów komizmu jednak nie uświadczycie – swoim piątym dużym wydawnictwem potwierdzają, że znajdują się w absolutnej czołówce francuskich praktyków czarnych sztuk. Nie jest aż tak ciężko i przytłaczająco jak na „Arrow in the Heart”, ta płyta ma jednak jakąś ukrytą moc, podskórnie działa na słuchacza. Godne ukoronowanie cyklu.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

19. Converge – „The Dusk In Us”

W przeciwieństwie do Michała nie jestem, nie byłem i raczej nie będę ultrasem Converge. Jednak ich ostatni album bardzo do mnie trafił – „A Single Tear” całkowicie rekompensuje pretensjonalny tytuł, a potem jest tylko lepiej. O ile można powiedzieć „lepiej” o tak rozpaczliwej i wściekłej muzyce.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

18. Heresiarch – „Death Ordinance”

War metal, ale niewpadający w autoparodię i niebędący marną kopią Blasphemy. Bliżej herezjarchom do muzyki krajanów z Diocletian. Muzyka krusząca, bezlitosna. Idealna maszyna śmierci – jak na okładce.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

17. Mord’A’Stigmata – „Hope”

Wiele razy do tej płyty wracałem – skipowałem sobie jednak prawie zawsze 2 środkowe utwory. „Hope” nie jest idealną płytą, ma trochę dłużyzn i wątpliwych pomysłów na kompozycje, bębny brzmią plastikowo, ale szczerość i siła emocji zawartych na albumie po prostu porażają. No i wpływy zimnofalowe, post-punkowe – super.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

17. Dagorath – „Glare of the Morning Star”.

Dagorath nie silą się na piękne melodie, nie bawią się w PRowe triki i nie wciskają na siłę saksofonu i elektroniki do swojej czarnoksięskiej mikstury – ich debiut to black metal surowy, plugawy i brzydki.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

16. Altarage – „Endighment”

Ależ ci Hiszpanie umieją przywalić! Jaki w tym kunszt, jaka siła, kreatywność! Jeśli tak ma wyglądać przyszłość death metalu, to nie mam nic przeciwko.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

15. Dodecahedron – „Kwintessens”

Powiedzieć, że Deathspell Omega brzmiałoby jak Dodecahedron, gdyby Mikko Aspa bardziej interesował się fizyką kwantową i fraktalami niż filologią klasyczną, diabłem i pornografią – to pewne nadużycie. Oddaje jednak pewną prawdę o muzyce Dodecahedron – „Kwintessens” to zimna, przerażająca i z pozoru niezrozumiała płyta. Wgryzanie się w nią, przenikanie jej struktur, odkrywanie intencji autorów jest doświadczeniem równie niebezpiecznym, co interesującym.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

14. Possession – Exorkizein

Belgijska horda rozbudziła swoimi demówkami ogromne oczekiwania co do debiutu. Czy zostały one spełnione? Chyba nie w stu procentach, ja jednak jestem tą płytą usatysfakcjonoway, nawet jeśli pozostawia ona pewien niedosyt. To black metal, który nie poszukuje i nie błądzi, ale idzie na wojnę ze świętościami i pali kościoły.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

13. Elder – „Reflections of a Floating World”

Jasny gwint, jaka ta płyta jest ładna, jak z miłością dopieszczona, jak płynie i porywa! Jak zagrana! Stoner, który unika nudy i generyczności, a zrobiony jest tak, że odsłuch jest muzycznym odpowiednikiem masażu głowy przy użyciu tego dziwnego, metalowego, pajęczego urządzenia z małymi kulkami na końcu.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

EP-ki

Zdecydowaliśmy jednak, że nie nagramy materiału o EP-kach, więc tutaj wrzucam kilka mini-albumów z którymi spędziłem w tym roku najwięcej czasu.

7. Rites of Daath – „Hexing Graves”

Cmentarna Kurwa zakończyła swój żywot, a na jej padlinie powstało Rites of Daath. Zrobiło się więc nieco poważniej, bardziej mistycznie, wciąż jednak zostało to, co najważniejsze – grobowa stęchlizna i ciężar cmentarnej płyty.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

6. Kult Mogił – „Portentaque”

„Dlaczego tylko EP-ka a nie album?!” – chciałoby się zawołać. Muzyka wyczerpująca dokładnie nazwę „metal śmierci”.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

5. Absque Cor – „Wędrówkę Haniebnie Zakończyć”

Jeśli nie podobają wam się ostatnie płyty Furii, a „Księżyc Milczy Luty” uznajecie za objaw sprzedania się – cóż, macie prawo do swojej opinii, nie macie jednak racji :^) Tak, czy inaczej – Absque Cor gra muzykę, która bardziej niż trochę kojarzy się z wczesno-środkową Furią. Czy to źle czy dobrze? Chyba dobrze, biorąc pod uwagę jak mu to wychodzi.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

4. Loathfinder – „The Great Tired Ones”

Brzmienie. Klimat. Wokale. Okładka.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

 

3. Knarkaren – „…put uninspired title here…”

Nie, czekaj, nie przewijaj. Wiem, w chuj pretensjonalny tytuł, tak, że bardziej się nie da. Wiem. Daj mu jednak szansę. W komentarzach bandcampowych można znaleźć opinię, że Knarkaren jest jak Joy Division i Lifelover zarzucające kwas pod język i umawiające się na brutalne napierdalanie w ciemnej uliczce zakończone hate sexem. Jest to opis równie barwny, co trafny.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

2. Medico Peste – „Herzogian Darkness”

Długo Medycy Zarazy kazali czekać na swój nowy materiał, a po drodze zgubili habity i kaptury. „Herzogian Darkness” to deliryczny i zimny black metal, granie pełne finezji, świetne warsztatowo. Jeśli na pełnym albumie uda im się zawrzeć kwintesencję tego brzmienia i wyciągnąć wnioski z nielicznych mniej udanych momentów tej EPki – nikt nie będzie wątpił, że należą do prawdziwej pierwszej ligi polskiego blacku.

Posłuchaj TUTAJ.

 

 

 

 

Numer jeden – Death Like Mass – „Jak Zabija Diabeł”

Zatruwa, przytłacza, hipnotyzuje. Spośród tegorocznych wydawnictw, najbardziej pochłonęła mnie właśnie ta płyta.

Posłuchaj TUTAJ.

0. Khthoniik Cerviiiks / Howls of Ebb – „Voiidwarp/ With Gangrene Edges”

Split, nie EP-ka, więc ląduje w tym zestawieniu trochę rzutem na taśmę. Jedno z najciekawszych wydawnictw black/ death metalowych tego roku, prawdziwie eksperymentalne podejście i poszukiwanie własnej ścieżki, zamiast przetwarzania znanych i sprawdzonych patentów. Szkoda, że HoB kończy tym wydawnictwem swoją działalność, ale jeśli schodzić ze sceny – to właśnie z taką płytą.

Posłuchaj TUTAJ.

 

Piotr Kleszewski

Comments

comments