Artur Rumiński: „Chcę przebić poprzedni rok. Taki jest plan”

Artur Rumiński, wszechstronny gitarzysta, prawdziwy tytan pracy. W ubiegłym roku zagrał między innymi na albumach Furii, Mentora czy ARRM. Nie spoczywa jednak na laurach, a z pytaniami Michała poradził sobie jeszcze sprawniej niż z nagrywaniem kolejnych albumów.

Michał Smoll: Udzielasz się w ogromnej liczbie projektów, między innymi THAW, Furii, Mentorze, ARRM… Powiedz, masz jakieś wykształcenie muzyczne?

Artur Rumiński: Nie, jestem samoukiem. Nigdy też specjalnie dużo nie ćwiczyłem i uważam, że jestem słabym gitarzystą, zdobywałem po prostu doświadczenie grając z innymi ludźmi.

Pewnym wspólnym pierwiastkiem dla Twoich przedsięwzięć muzycznych – czy tych metalowych, czy też bardziej alternatywnych –  jest nawet jeśli nie mrok, to raczej mało pozytywna aura. Nie miałeś nigdy ochoty na jakąś odskocznię, coś funkowego, bluesowego?

Nie potrafiłem nigdy grać bluesa i funka, ale chętnie bym spróbował. Pewnie coś takiego w przyszłości nagramy.

W zeszłym roku nagrałeś płyty z Furią, ARRM i Mentorem – każda z nich została niezwykle doceniona przez krytyków. Czy był to dla ciebie duży zastrzyk pozytywnej energii, czy raczej podchodzisz do tego obojętnie?

Większość projektów typu ARRM czy Mentor to była chwilowa zajawka i granie ze znajomymi, niczego się nie spodziewaliśmy, tymczasem ludzie fajnie to odebrali. To z pewnością napędza do ciągnięcia dalej tych projektów.

Mówiłeś kiedyś, że Furia to przede wszystkim zespół Nihila. Jaki był twój wkład w „Księżyc Milczy Luty”, byłbyś w stanie określić to chociażby procentowo, albo wskazać momenty albumu, gdzie miałeś pole do popisu?

Tak jak powiedziałeś, to są głównie pomysły Nihila. Przynosi gotowe kawałki, które wspólnie ogrywamy na próbie i każdy stara się dodać na tyle, na ile może coś od siebie. To jest jego projekt, my próbujemy się do niego dograć i tak powstaje całość.

Nihil przynosi ze sobą las, jak sam powiedział w jednym z wywiadów. Co w takim razie ty ze sobą przynosisz? 

Wydaje mi się, że przynoszę do tego lasu trochę powietrza, psychodelii i narkotyków (śmiech). Chyba tyle. Próbuję ubarwić to, co on zrobił.

Ustaliliśmy, że Furia to zespół Nihila. Który ze swoich pozostałych projektów postrzegasz najbardziej jako twój?

Praktycznie wszystkie. I Mentor i ARRM powstały przed zespołem Thaw, wtedy zostały jednak odłożone na bok ze względu na to, że zaczęliśmy działać z Thaw. Do każdego z nich wkładam wszystko co mam, wszystkie umiejętności, każdy traktuję poważnie i na równi.

Jak doszło do współpracy ARRM i Lonker See?

To była szybka akcja, zadzwoniłem do Bora i zapytałem, czy są zainteresowani – w pięć minut ustaliliśmy, że tak. My mieliśmy wcześniej nagrany jeden dwudziestominutowy numer, który nie zmieścił nam się na płycie, a oni weszli do studia i zarejestrowali improwizowany materiał w jeden dzień. Tak powstał split.

Dlaczego zdecydowałeś, żeby ten split nagrać akurat z nimi?

Bo bardzo podoba mi się ich płyta. Tyle.

Co planujecie dalej z Mentor?

Na pewno pod koniec roku nagrywamy nową płytę, w tej chwili pracujemy nad utworami. Chcemy też jak najwięcej grać na żywo, bardzo dobrze nam się razem gra.

Możemy się spodziewać kontynuacji muzycznej drogi obranej na „Guts, Graves and Blasphemy”?
Będzie ostrzej, może mniej rock n’ rollowo, ale na pewno ostrzej i szybciej. Na razie ciężko mi więcej powiedzieć, bo mamy dopiero początki dwóch numerów. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Słyszałem, że również z Thaw planujecie nagrywać nowe rzeczy. Na jakim etapie są w tej chwili prace nad płytą?

Z Thaw płytę już praktycznie kończymy, w tej chwili walczymy z miksami. Płyta powinna ukazać się do końca czerwca, a jeśli się to nie uda, to na jesień.

Wydaliście z Thaw kasetę („St. Phenome Alley” – przyp. PK), która ukazała się w Unquiet Records w limitowanym nakładzie bodajże stu sztuk (dokładnie 120: 40 białych i 80 czarnych – przyp. PK). Dlaczego zdecydowaliście się na właśnie taki format?

Był to eksperyment, wszyscy w zespole w jakiś sposób interesujemy się muzyką improwizowaną, awangardową i chcieliśmy zobaczyć, co nam wyjdzie jeśli zabierzemy się do tego jako zespół.

I jak to twoim zdaniem wypaliło?

Mogliśmy zrobić to lepiej, ale jesteśmy zadowoleni. To był pierwszy rzut, może zrobimy coś takiego jeszcze w tym roku, może w następnym. Dla nas też jest to po prostu rodzaj szkoły, uczymy się improwizować.

Podobnego pod względem formatu czy improwizowanego charakteru?
Pod względem improwizacji, bo nie chcemy na razie zakładać, to to będzie. Po prostu wchodzimy do studia, gasimy światło i nagrywamy to, co nam wyjdzie i wybieramy. Może znowu dwa dwudziestominutowe numery, może jeden godzinny, może trzygodzinny…

W jakim formacie najchętniej słuchasz muzyki? Są to cedeki, czy może jesteś zwolennikiem brzmienia winyli?

Obecnie mam w domu tylko adapter, więc słucham muzyki tylko z adaptera. Nie pogardzę jednak CD czy kasetą, jestem fanem wszystkich nośników, nie robi to dla mnie dużej różnicy.

Twoim zdaniem muzyki takiej jak Thaw czy nawet Mentor warto słuchać na winylach? Panuje przekonanie, że jak jest winyl, to powinna być to muzyka raczej dynamiczna, rockowa, progresywna…

Też bardziej gustuję w takich klimatycznych płytach na winylach, ale uważam, że wszystkie te nasze projekty nie są stricte metalowe, jest w nich jakieś zacięcie rockowe i w moim mniemaniu całkiem przyjemnie się tego słucha.

Pytanie na prawie sam koniec, w nawiązaniu do pewnego zdjęcia, które wrzucił Wojtek Kałuża po jednym z waszych koncertów… Chyba rzadko kiedy można cię zaobserwować uśmiechniętego. Zdarza ci się pokazywać swoją bardziej pozytywną stronę na koncertach?

Tak to wychodzi, bierze się to chyba ze skupienia: mam dużo rzeczy do ogarnięcia, różne efekty, martwię się, żeby nic się nie zepsuło, staram się jak najlepiej zagrać… Stąd chyba wychodzi ta cała powaga, taki po prostu jestem. Poza sceną jestem totalnie pozytywny.

Czyli ta prezencja sceniczna nie jest wynikiem mrocznej natury?

Nie, nie mam mrocznej natury (śmiech)

Wspominałeś już o Thaw i Mentor. Jakich jeszcze płyt z twoim udziałem możemy się spodziewać w tym roku? Trzech, czterech, może więcej?

Myślę, że więcej. Na pewno będzie Thaw, Mentor, ARRM, z Furią też robimy już coś nowego, nie wiem, czy uda nam się wbić jeszcze w tym roku jakąś EPkę. W planie mam jeszcze dwa albo trzy projekty. Pierwszy będzie zupełnie punkowy, drugi będzie w składzie ARRM z wokalistą, coś w klimacie The Black Angels, The Doors… Mam nadzieję jeszcze nagrać solową płytę, która będzie zupełnie niesłuchalna. To znaczy trzy solowe płyty, wszystkie niesłuchalne…

Ale to wszystko w tym roku?

Tak, taki jest plan. Chcę przebić poprzedni rok.

Zdjęcia: prywatne archiwum A.R.

Comments

comments