Przegląd (subiektywnie) najciekawszych premier płytowych: 20 – 26 II 2017

Michał

Ostatni tydzień nie należał do najciekawszych. Na szczęście nie chodzi mi tu o względy muzyczne. Sesja na ostatniej prostej dała w kość. Lynch i puzzle film bardziej niż muzyka były tematem numer jeden. W głowie na pewno pozostanie nowy singiel At The Drive In. Drugi już z nadchodzącego albumu – pierwszego po 17 latach. Hype jest i raczej brak obaw o zawartość. Oba utwory zwiastują wielki powrót. The Dillinger Escape Plan ogłosili, że wrócą do Europy. Szkoda, że dopiero w sierpniu.

All Them Witches – “Sleeping Through The War”

Gatunek: stoner/desert rock/blues/psychodelia

Muzyka All The Witches to niezwykle różnorodna mieszanka. Ta zawartą na ich ostatnim albumie “Sleeping Through The War” składa się kilka niezwykle interesujących elementów w doskonałych proporcjach wymieszanych ze sobą. Jest tam pustynny rock, jest ciężar, melancholia, psychodelia i stoner. Do tego wintydżowe organy i klawisze, wnoszące ducha poprzedniej epoki we współczesną energię. Szczególnie jednak na wyróżnienia zasługują głos wokalisty i gitara.

Tego albumu nie prześpisz, sprawdź więc tutaj

King Woman – “Created In The Image Of Suffering”

Gatunek: doom/shoegaze

Jak wiele emocji potrafi drzemać w muzyce śpiewanej przez kobiety, chyba nie muszę tłumaczyć. Tego ile ich jest zawartych w doom metalu i shoegaze chyba również nie trzeba mówić. Grupa King Woman to połączenie tych dwóch nacechowanych uczuciami elementów. Jednak pozostawiając to w tyle, muzyka zawarta na ich ostatnim krążku “Created in the Image of Suffering”, to po prostu kawał dobrze skomponowanego, jednocześnie ciężko i delikatnie brzmiącego doomu wymieszanego z shoegazeowym hałasem.

Chlip

At The Drive In – ‚Incurably Innocent’

O At The Drive In już było, więc więcej nie ma co się na ich temat rozwodzić. Sprawdźcie ich ostatni singiel, jeśli jeszcze nie mieliście okazji.

Piotr 

Omar Rodriguez-López ma muzyczne ADHD, to nie ulega wątpliwości. Nadproduktywność artysty wbrew pozorom niekoniecznie jest dobra dla fanów muzyki, często jakości zaczyna zagrażać ilość, a odważne i interesujące pomysły mogą zaginąć w gąszczu przeciętności. Tak jednak nie jest z pewną niedawno wydaną płytą w której maczał palce Mr. Rodriguez. Czy to za sprawą pozostałych muzyków i ich ego, czy też za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – dała mi ta płyta bardzo wiele radości w ostatnich dniach. Ale o tym za chwilę.

Immolation – „Atonement”

Gatunek: death metal

Podczas gdy black metal od ładnych kilku lat próbuje wymyślać się na nowo, z różnymi skutkami, death metal dopiero powoli w tę fazę wchodzi. Gdzie pośród eksperymentów z „uduchowionymi” treściami, awangardowych połamańców, miksów gatunkowych i tak dalej plasuje się najnowszy materiał Amerykanów? Umówmy się, Immolation nie robią muzyki, która na siłę zaskakuje. Nie muszą. To wciąż monolityczny, brutalny metal śmierci, sprawnie unikający nudy i skostnienia i nie popadający jednocześnie w groteskowe skupianie się na stronie technicznej. Łamacz kości.

BDŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻ (klik)

Crystal Fairy – „Crystal Fairy”

Gatunek: a weźże sam posłuchaj

Wróćmy zatem do Mr. ORL. Supergrupy rzadko wypalają, a nazwiska nie wystarczą, żeby robić dobrą muzykę. Są jednak wyjątki. Co stanie się jeśli połączymy sludge, art rock, hard core punka i sporą ilość psychodelii? Odpowiedzią na to pytanie jest najnowszy album Crystal Fairy, supergrupy złożonej z członków At the Drive In, Melvins i La Bucherettes Płyta zatytułowana po prostu “Crystal Fairy” to jedenaście utworów pełnych ognia. Można by się rozwodzić nad świetnym, drapieżnym wokalem Teri Gender Bender, chwalić pieruńsko chwytliwe i jednocześnie ciężkie riffy i wibrując od groove’u perkusję. Przede wszystkim jednak jest to płyta niesamowicie przebojowa i rozrywkowa – gwarantuję, że spędzicie z nią dużo miłych chwil. Nawet, jeżeli to po prostu Melvins z żeńskim wokalem.

O TUTAJ możesz wziąć i odpalić i skakać po pokoju.

Comments

comments