Przegląd (subiektywnie) najciekawszych premier płytowych: 23 – 29 I 2017

Michał

Sezon ogórkowy dobiegł końca. Tak jakby ogórkowy i tak jakby sezon. Z racji tego, że zbliża się sesja, trudno o lepszą porę na powrót do cotygodniowej serii przeglądu premier. Sylwestrowy kac zaczyna powoli mijać muzykom, więc też coraz częściej zaczyna się pojawiać nowa muzyka. Ze snu zimowego zaczynają się również budzić organizatorzy koncertów, co owocuje nowymi sztukami. W sobotę w Alchemii ogniste występy dali Inverted Mind i Mentor. Dla tych pierwszych było to release party ich najnowszego krążka o którym nieco więcej poniżej. Tymczasem zdjęcia z tego wydarzenia autorstwa Aleksandry Kuci możecie podziwiać tutaj.

Inverted Mind – „Broken Mirror”

Gatunek: sludge metal

Brakuje mi w Polsce sludge’u granego jak pan Windstein powiedział. Mamy co prawda O.D.R.A., która gra walce jak się patrzy, jednak stricte nowoorleańskiego stylu u nas tyle co dobrych polskich zespołów wyjeżdżających na trasy do Chin. Na przekór modzie wychodzi krakowski Inverted Mind. Ich propozycja ocieka atmosferą spelun Nowego Orleanu, a jednocześnie twardo stąpa po ziemi w nihilistycznych i depresyjnych tekstach. Od czasu debiutu „Nothing But Suffering” z 2013 roku zrobili spory progres. Zdają sobie sprawę z tego czego chcą i wiedzą jak to osiągnąć. Widać to również po pieczołowitości z jaką wykonana jest fizyczna kopia „Broken Mirror”.

Wysłuchaj singli tutaj
Odwiedź Inverted Mind na ich Facebooku tutaj

John Garcia – „The Coyote Who Spoke In Tongues”

Gatunek: akustyczny rock

Nie przepadam za akustycznymi projektami. Nie lubię ich słuchać ani do poduszki, ani do spacerów, ani ironicznie, a wszelkie krążki metalowych zespołów nagrywających akustyczne sety to w większości marne popłuczyny i odcinanie kuponów. W tym przypadku o dziwo nie jest źle. Serio. Uwielbiam głos Johna Garcii (dla niezorientowanych, jest to wokalista choćby Kyuss), a w akustycznej wersji brzmi nieźle. Są momenty, jak choćby początek ‚Kylie’, gdzie ma się wrażenie, że słucha się prologu do „Welcome To Sky Valley”. Johnowi głos się nie zestarzał i wciąż brzmi niesamowicie jak zwykle, a także próbuje nowych rzeczy, które wychodzą mu przyzwoicie. Dla fanów Kyuss, Garcia przygotował również kilka utwórów z czasów działalności w tym zespole, w wersjach oczywiście akustycznych.

Zanim wjedziesz do Sky Valley, zapraszam tutaj

Set And Setting – „Reflectionless”

Gatunek: instrumentalny post-rock/metal

To że post-rockowy hype już się wypalił, wcale nie oznacza, że przestały powstawać dobre albumu w tym gatunku. Przykładem jest choćby Set And Setting sięgający w swoich inspiracjach nieco dalej niż typowi przedstawiciele nurtu. Są momenty, gdy mamy do czynienia z dziwnie wyprodukowanym black metalem, by przejść do fragmentów w których ma się wrażenie, że tak by zabrzmiało Tides From Nebula, gdyby odważyli się na ostrzej brzmiącą gitarę i cięższe wpływy.

Post-rock jeszcze nie umarł, przekonaj się o tym tutaj

Piotr

Horn – „Turm am Hang”

Gatunek: czorny metal z ludowymi melodiami

Spokojnie, nie są to melodie na modłę Korpiklaani i tym podobnych potworków. Jeśli miałbym wskazać jakiś punkt odniesienia, to byłaby to ostatnia płyta Peste Noire, ale oczywiście bardzo umownie. Horn wydaje się rzeczywiście sięgać do ludowej muzyki niemieckiej sprzed stuleci i robi to w sposób całkiem udany. Jest miejscami nieco przaśnie, ale warto przymknąć na to oko, bo album naprawdę ma MOMENTY (piąty kawałek chociażby – miazga). A jak już ma te MOMENTY, to czapki z głów. No i po raz kolejny sprawdza się teoria, że niemiecki to najpiękniejszy i najlepszy na świecie język do wydawania rozkazów i blekowego warczenia.

Wdrap się na wieżę o TĘDY.

The Great Old Ones – „EOD: A Tale of Dark Legacy”

Gatunek: atmosferyczny black metal

Oj, umieją Francuzi w black metal, umieją, zwłaszcza ten połamany, pełen dysonansów, z gęstą jak smoła atmosferą. Do tego otoczka zaczerpnięta z prozy Lovecrafta – czegóż chcieć więcej? Album może nieszczególnie innowacyjny, ale za to monumentalny i przytłaczający jak mury R’lyeh, udowadnia, że pełną patosu atmosferę można budować nie tylko plastikowym klawiszem i chórkami. Rewelacja.

Zostań kultystą klikając TUTAJ.

Ekpyrosis – „Asphyxiating Devotion”

Gatunek: death metal

Jak zespół nazywa swój album „Asphyxiating Devotion”, wydaje go label Memento Mori, a na okładce mają takie srogie czachy, to wiedz, że kurwa nie ma żartów. A tak na serio, to jest to na swój sposób piękna płyta, paskudny i brutalny death metal, który niczego nie udaje i po prostu łamie kości.

Zejdź do krypty TĘDY.

 

Post scriptum

Mastodon – ‚Sultan’s Curse’ [SINGIEL]

Gatunek: Mastodon

Zapowiedź nowego albumu Mastodon to za każdym razem zacieranie rączek z radości i niecierpliwości. Tak jest i tym razem. Oj zacieramy rączki, zacieramy.

Kreator – „Gods of Violence”

Gatunek: thrash metal (?)

Po reakcji z jaką spotkała się niezbyt pochlebna opinia na temat nowego Kreatora na portalu DeathMagnetic.pl, aż strach cokolwiek złego powiedzieć na jego temat. Zamiast tego wklejamy najlepsze kwiatki z tej „dyskusji”.

Comments

comments