Przegląd (subiektywnie) najciekawszych premier płytowych: 14 – 20 XI 2016

połowa z glitchem michał

Michał

Furia – „Księżyc milczy luty”

furia-album-2016-205x205

Gatunek: Black metal? Chyba już nie… Kopalniany blues metal? Co w ogóle za stwierdzenie? A cholera wie co to. 

Znów ta Stara Rzeka black metalu? Ile można? Teraz to będzie tematem miesiąca? I słusznie! To co Nihil z ekipą wyprawiają na tym krążku przechodzi rozum i godność człowieka. Próbują nowych rzeczy, eksperymentują, wprowadzają słuchacza w zakłopotanie. Pretendent do ścisłej czołówki albumów 2016.

Księżyc milczy, dusza śpiewa, a ty słuchaj „Księżyc milczy luty” tutaj

Der Blutharsch and the infinite church of the leading hand – „Sucht & Ordnung”

der-blutharschGatunek: kraut rock/psychodelia

Nowy krążek austriackiego kolektywu dowodzonego przez Albina Juliusa to 3 kompozycje nagrane żywo. Nie brakuje w nich kraut-rockowej atmosfery z orientalnymi wręcz ozdobnikami, psychodelicznym feelingiem i space rockowej przestrzeni.

Daj się ponieść w przestrzeń. Klikaj tutaj.

połowa z glitchem piotr

Piotr

@Furia

To, co robi na mnie duże wrażenie, to dbałość o detale pomysłowość z jaką Nihil i załoga podchodzą do tematu.  Data premiery, 14 listopada, nie została wybrana zresztą przypadkowo – po pierwsze, w wielu kulturach poniedziałek był dniem związanym mocno z księżycem, po drugie mogliśmy wówczas obserwować tzw. superksiężyc, następna taka okazja będzie dopiero w 2034 roku. Z drugiej strony – atmosfera. Surowe tematy poddane pieczołowitym aranżacjom nie tracą nic ze swojej ostrości i obskurności, ale zyskują kolejne płaszczyzny. Ale ej, to chyba jest muzyka, której nie powinno się przesadnie analizować, te dźwięki po prostu się „czuje”. Ponadto, dla mnie w przypadku “Księżyc Milczy Luty” zagrały te rzeczy, które na “Guido” były nie do końca udanymi eksperymentami. Jedna z najciekawszych polskich płyt tego roku.

Lamb of God – The Duke


lamb-of-god-the-duke

Gatunek: groove metal

Najnowsza EP-ka Lamb Of God, to tylko 2 utwory, nagrane za to w słusznej sprawie. Powodem dla które zespół postanowił wydać ten materiał oddzielnie, a nie jako dodatek do ostatniego krążka, jest osoba której zadedykowany jest ten krążek. Jest nią fan Lamb of God, Wayne Ford, który pod koniec ubiegłego roku przegrał walkę z białaczką. Cały dochód ze sprzedaży EP-ki przekazany będzie na rzecz organizacji walczącej z białaczką. Tyle o światłych ideach i marketingu, a jak jest muzycznie? Tytułowy utwór jawi mi się niestety jako potworek, Lamb of God nie grają jak Lamb of God, tylko wersja light Avenged Sevenfold, jeśli chodzi o gitary, to nie ma może zupełnej tragedii, ale czyste wokale Randy’ego Blythe’a są…  ygh. Na szczęście w drugim, „The Culling”, przypominają sobie wreszcie jak słuchaczowi solidnie przylutować w zęby. Mam nadzieję, że na następnym długograju LoG porzucą „ekperymenty” ze „Sturm und Drang” i „The Duke”, albo przynajmniej Blythe nauczy się śpiewać.

Tu sobie posłuchaj tego drugiego, o TUTEJ.

Single

Już pod koniec stycznia premiera kolejnego albumu Inverted Mind. W międzyczasie krakowska załoga ds. sladżu i walcowania uraczyła nas tytułowym utworem z albumu „Broken Mirror”. I jest dobrze. Tak jak nie siadło mi do końca „Nothing But Suffering”, ich poprzednia płyta, tak  na „Broken Mirror” będę czekać z niemałą ekscytacją, Przede wszystkim brzmienie jest inne, dużo ciekawsze, bardziej przytłaczające. Jak se z życiem rody nie dojesz to kliknij TUTAJ to cię walec rychło przejedzie.

Singiel wypuścili też crossoverowcy z Iron Reagan – „A Dying World” zapowiada ich zaplanowany na 2017 r. album „Crossover Ministry”. Możecie odsłuchać go TUTAJ.

Comments

comments