Przegląd (subiektywnie) najciekawszych premier płytowych: 24 – 30 X 2016

połowa z glitchem michał

Michał

Crowbar – „The Serpent Only Lies”

crowbarGatunek: sludge

Powroty nowoorleańskich klasyków gatunku to za każdym razem powód do świętowania. Kirkowi i spółce bardzo rzadko przytrafiają się złe albumy. Jest to również pierwszy krążek z oryginalnym basistą Crowbar – Toddem „Sexy T.” Strange, a wszyscy wiem jak ważnym składnikiem muzyki jaką jest sludge, jest bas. Grupa na potrzeby „Serpent Only Lies” powróciła do słuchania starych albumów, co zresztą słychać. Najnowszy krążek amerykanów to oldschoolowy nowoorleański sludge. Jednym słowem: jest dobrze.

Tylko węże kłamią, więc mi możecie wierzyć i kliknijcie tutaj

Whores. – „Gold.”

whores-4Gatunek: sludge metal/noise rock

Ponownie sludge, tym razem jednak w nieco innym wydaniu. Oprócz typowego ciężaru, Whores. z Atlanty serwuje nam solidną dawkę hałasu. Mieszanka to iście wybuchowa i niezwykle wściekła. Wątpię, żeby w tym roku wyszło dużo nie tylko lepszych sludgowych krążków, ale i głośniejszych albumów w ogóle. Do tego dochodzą ironiczne teksty i destrukcyjne koncerty. Nie można nie lubić tego zespołu.

Jeśli nosisz teraz czarną koszulkę, klikaj tutaj

połowa z glitchem piotr

Piotr

Urfaust – „Empty Space Meditation”

urfaust-empty-space-meditation-cd-preorder_2959Gatunek: atmospheric black metal

Z Michałem od jakiegoś czasu zastanawiamy się, czy w muzyce ekstremalnej nie rozpowszechnia się po cichu pewien minimalistyczny trend. Coraz więcej zespołów/ projektów działa jako trio lub duet, czy to poszukując surowości czy ciężaru brzmienia. Nie, żeby Urfaust się w ten trend wpisywał, bo panowie działają już od niemalże piętnastu lat, no ale… skądś się te wzorce biorą. To, co tych dwóch Holendrów robi na tej płycie, to ja nie mam pytań. „Empty Space Meditation” to jedna z tych płyt, które przeżywamy bardzo osobiście i które wciągają nas bez reszty. Gdy tylko pierwsze dźwięki zaczynają nas izolować od otoczenia, przenosimy się w inne miejsce. Jest to zimny i niegościnny wymiar, przytłaczający przestrzenią i poczuciem samotności, napawający grozą, wyobcowany i nieludzki. A i tak po skończonym seansie z płytą wracamy po więcej.

Medytacje przed snem polecamy gorąco: tutaj po więcej

Ulcerate – Shrines of Paralysis

Gatunek: death metalulcerateshrinesofparalysis

Nowa Zelandia, podobnie jak Australia jest absolutnie pojebanym miejscem. Jadowite węże i pająki, wściekłe owce i jedyne na świecie drapieżne papugi, pijące owczą krew i demolujące radiowozy. Wszystko to na tle majestatycznego i zniewalającego pięknem krajobrazu znanego choćby z „Władcy Pierścieni”. Nic dziwnego, że muzyka powstała w tym miejscu jest równie niezwykła. Najnowszy krążek Ulcerate wpuszcza nieco nieświeżego powietrza do radzącemu sobie nieco słabiej od kilku lat gatunku, jakim jest death metal. Interesujące kompozycje powalające brutalnością i zaskakujące finezją, do tego brzmi to wszystko rewelacyjnie. Jednocześnie pełno w tym brudu i pierwotnej dzikości, z drugiej strony wyrazistość i agresja dźwięków nie ginie w nieczytelnym hałasie. Bdb płyta.

Więcej zgnilizny: tutaj

A tak mówiliśmy o powyższych premierach w ostatniej odsłonie audycji:

Comments

comments