Tragiczny przypadek muzycznego podziemia

underground-michal

Miałem okazję zobaczyć niedawno włoski zespół Viscera/// w towarzystwie enigmatycznego ambientowego projektu N. Grupa z Półwyspu Apenińskiego odwiedziła Kraków już po raz trzeci. Miejscowa publiczność miała już więc okazję zapoznać się z twórczością Włochów, szczególnie podczas ich drugiego występu w towarzystwie Coffinfish i Fleshworld, które przyciągnęło sporą grupkę słuchaczy, a ja sam w „ochach” i „achach” rozpływałem się nad nim. Kiedy więc okazało się, że grupa ponownie zagra w Krakowie, liczyłem na występ o poziomie decybeli przyprawiającym o tymczasową głuchotę i towarzystwo co najmniej kilkudziesięciu osób.

Grupa dała ponownie występ psychodeliczny i agresywny. Zobaczyło go jednak łącznie ze mną… 8 osób. Właśnie tak. OSIEM OSÓB. Zainteresowanie za pośrednictwem Facebooka deklarowało nieco więcej, więc gdzie się oni wszyscy podziali? „Za zimno”? „Bo wtorek był?” Viscera/// swoich fanów w Krakowie ma, no chyba, że osoby z którymi rozmawiałem po ich drugim koncercie w tym mieście, tak naprawdę nimi nie były, a tylko udawały, z jakiś niezrozumiałych mi pobudek. Do czego prowadzi moje narzekanie? A do tego że tak zwane „podziemie” tworzymy my sami swoją bezczynnością. Zostawiamy pójście na koncert innym, podczas gdy my rozsiadamy się przed komputerem spędzając kolejny bezproduktywny wieczór. Naprawdę wartościowe kapele i muzycy biorą często urlopy od pracy, żeby tylko wyjechać w trasę. I po co? Żeby zagrać dla 10 osób, które są w większości znajomymi osoby która zorganizowała sam koncert? Dopóki my sami nie ruszymy się żeby zobaczyć jakiś zespół na żywo, to jaką motywację mają mieć zespoły żeby grać? Koncert Viscera/// to tak naprawdę tylko jeden przykład niebezpiecznie rozprzestrzeniającej się tendencji. Tak zwane „podziemie” na zawsze już w nim pozostanie póki nie zdecydujemy się stanąć przed sceną w zimny wtorkowy wieczór. Po prostu.

To wcale nie jest takie ogromne poświęcenie, a i uszczerbek na finansach niewielki. Rusz się od czasu do czasu na koncert mniej popularnej kapeli. Wspieraj scenę i muzyków. Być może to trywialne stwierdzenie, ale jak się mogłem przekonać na własne oczy, czasami i takie banały muszą być wypowiadane.

Foto na samej górze: Aleksandra Kucia

Comments

comments